PILNE
Kamery live
prognoza pogody

W Szpitalu – coraz trudniej

27 października 2020 23:51

Podhalański Szpital jest w coraz trudniejszej sytuacji. Liczba pacjentów „covid plus” na dzisiaj rano to 96 osób. 17 z nich leży pod respiratorami – 5 na OIOM-ie, 12 na oddziale covidowym. Ok. 30 procent personelu medycznego wyłączyły zachorowania, izolacje domowe i kwarantanny.

W Szpitalu – coraz trudniej

Nie ma w tej chwili oddziału, na którym nie brakowałoby kilku lekarzy. A pacjenci to mieszkańcy zarówno naszego terenu, jak i osoby przywożone z ościennych szpitali. Kadra jest mocno uszczuplona, przemęczona, tymczasem chorych – coraz więcej.

Mimo wypisywania do opieki domowej pacjentów, których stan się poprawił, mimo przestrzegania procedur i używania środków ochrony indywidualnej – prawie wszystkie łóżka na oddziale covidowym Podhalańskiego Szpitala są wciąż zajęte. Nie ubywa też zakażeń wewnątrzszpitalnych.

– Mamy ciągle dużą ilość pielęgniarek i opiekunek medycznych, które są w izolacji domowej – mówi dyrektor Marek Wierzba. – Łącznie jest to ok. 70 osób, ale ta liczba się zmienia. Część osób wraca po izolacji, jednak ponieważ sukcesywnie testujemy personel, osoby, które okazują się pozytywne, znów na jakiś czas muszą być wyłączone. Jest to dla nas duży problem kadrowy, tym bardziej, że staramy się utrzymać udzielanie wszystkich świadczeń.

W mniejszej ilości niż przed pandemią, ale łóżka Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego też są utrzymane. Część zabiegów planowych została odwołana, ale na SOR wciąż trafiają pacjenci wymagający natychmiastowej pomocy i interwencji chirurgicznej – osoby po urazach, po wylewach czy zawałowcy. Nimi też trzeba się zająć. Wśród tych pacjentów też zdarzają się zakażeni.

– Teoretycznie powinniśmy ich przekazywać do Szpitala Uniwersyteckiego, ale w praktyce rzadko się taka możliwość zdarza, bo on też nie dysponuje miejscami – tłumaczy szef placówki. – Staramy się im więc pomóc, na ile to jest możliwe, w nowotarskim szpitalu.

Niestety, i tutaj zdarzają się zacięcia – nawet w funkcjonowaniu SOR-u, jeżeli wszystkich siedem łóżek obserwacyjnych jest zajętych i wszystkie możliwości położenia pacjentów na SOR-ze – wyczerpane. Nie da się również na razie wyeliminować irytującego zjawiska przejazdów karetek między szpitalami i poszukiwania wolnego miejsca dla pacjenta.

– Ten system wiedzy o wolnych miejscach, zdaje się, nie do końca dobrze funkcjonuje – przyznaje dyrektor Wierzba. – To jest zresztą bardzo trudne do zrealizowania w praktyce. Teoretycznie powinniśmy raportować wszystkie miejsca wolne, a koordynator wojewódzki może sobie zrobić rezerwację miejsca, która obowiązuje przez kilka godzin. Natomiast w praktyce zdarza się, że do szpitala, gdzie taka rezerwacja jest zrobiona, trafiają pacjenci „pozytywni”, którzy wymagają hospitalizacji i albo ich przyjmujemy na to wolne łóżko, albo odsyłamy gdzie indziej. Dopóki taka decyzja przez koordynatora wojewódzkiego nie zostanie podjęta, to te karetki muszą oczekiwać.

Z powodu awarii w gliwickim laboratorium, wydłużył się też, niestety, czas oczekiwania na wyniki testów. Szpital otrzymywał je po więcej niż 48 godzinach. Część badań może co prawda przeprowadzić laboratorium szpitalne, ale takiej ilości materiału, jaka pobierana jest w punkcie wymazowym – przerobić żadną miara ono nie zdoła. Dlatego trzeba korzystać z laboratoriów zewnętrznych.

Nieco otuchy niesie wiadomość, że w listopadzie ma do Nowego Targu trafić lekarz zakaźnik, dyrekcja stara się też pozyskać kolejne siły lekarskie, nawet zza wschodniej granicy.

os 27.10.2020
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

Zobacz również