PILNE

Burmistrz o przebudowie MOK:”Myślę, że obiekt swoim rozmachem przekona wszystkich malkontentów”

Wyciszenie Włącz dźwięk

To kluczowa inwestycja realizowana aktualnie przez miasto. Przebudowa Miejskiego Ośrodka Kultury jest już na półmetku i choć ze względu na epidemię, data oddania zrewitalizowanego obiektu przesunie się nieco w czasie, wykonawca zapewnia, że najtrudniejsze prace już zostały zakończone. Prace rozbiórkowe pokazały jakość wykonania tego budynku i utwierdziły nas w przekonaniu, że słusznym była decyzja, żeby ten budynek tak gruntownie przebudować – mówi Grzegorz Watycha, burmistrz Nowego Targu. 

Nie trzeba nawet wchodzić na teren budowy, by zauważyć skalę przemian, jakim poddawany jest właśnie budynek MOK-u. Sala widowiskowa podniesiona została do góry tak mocno, że obiekt jest teraz tylko trochę niższy od sąsiadującego z nim, strzelistego budynku banku. Na diametralną zmianę wizerunku wpłynął też nowy układ okien – w jednym miejscu zamurowanych, w innym – powiększonych, zwężonych, czy zwielokrotnionych.

Przemierzając przebudowywany budynek, poznajemy więcej szczegółów. W holu oglądamy szyb windy, a w sali widowiskowej – nowo powstały balkon, który do 460 zwiększy liczbę miejsc siedzących. Wędrujemy też całkiem nową klatką schodową dobudowaną w miejscu, gdzie wcześniej mieścił się punkt poligraficzny.

Zaglądamy do miejsc, które jeszcze rok temu tętniły kulturalnym życiem albo też wcale nie istniały – wewnętrzny układ  pomieszczeń w MOK-u ulega bowiem nie mniejszym metamorfozom, niż jego wygląd z zewnątrz. Dowiadujemy się na przykład, że przyszły gabinet dyrektora będzie znajdował się w rogu na piętrze – to sala z rzędem wąskich, pionowych okien, które zapewnią dużo naturalnego światła. Tuż obok, w miejscu dawnej sali regionalnej, lokalizację znajdzie przeszklona sala konferencyjna, gdzie jedna z ceglanych ścian – zgodnie z zamysłem projektanta – pozostanie nieotynkowana. Na piętrze od południowej strony będą znajdować się idealnie wygłuszone sale muzyczne – to przyczyna, dla której nie ma tam okien. Na placu przed budynkiem rzuca się w oczy brak słynnych baranów – rzeźby ważące 9 ton każda zostały oddane do renowacji.

O skali realizowanej inwestycji rozmawiamy z burmistrzem Nowego Targu, Grzegorzem Watychą.

Panie burmistrzu, jakie wrażenia towarzyszą Panu, kiedy ogląda Pan od środka tę przebudowę – wielką inwestycję w toku realizacji? 

Grzegorz Watycha, burmistrz Nowego Targu: – Widać gołym okiem, że jest to przedsięwzięcie z dużym rozmachem, które nada nową jakość temu budynkowi. To nie jest zwykły remont, wymiana instalacji, tak jak się to może pierwotnie wydawało. Prace rozbiórkowe pokazały jakość wykonania tego budynku i utwierdziły nas w przekonaniu, że słusznym była decyzja, żeby ten budynek tak gruntownie przebudować. A jak już przebudowywać – żeby nadać mu nową jakość, nowe funkcje, zwiększyć powierzchnię. Budynek po prostu w oczach nam tu urósł i będzie to nowy gmach Miejskiego Ośrodka Kultury – myślę, że godny centrum kultury dla Stolicy Podhala. Takie było nasze założenie, kiedy przystępowaliśmy do tej inwestycji .

Na miejscu fizycznie przekonujemy się też o tym, dlaczego to tyle musiało kosztować. Myślę, że obiekt tym rozmachem przekona wszystkich malkontentów, że warto było zainwestować te pieniądze po to, żeby uzyskać końcowy efekt tak okazały i spełniający oczekiwania mieszkańców, odbiorców kultury przez najbliższe kilkadziesiąt lat.

Czy są jakieś nowe, dobre wiadomości jeśli chodzi o pozyskanie dodatkowego dofinansowania na tę inwestycję?

Cały czas monitujemy możliwości pozyskania dodatkowych środków. Czynimy też zabiegi u Ministra Kultury po to, żeby przekonać ministerstwo do rangi tego przedsięwzięcia, do tego, że warto, aby środki Ministerstwa Kultury wsparły tę inwestycję. Będzie to centrum kultury, skąd będzie ona emanować na cały subregion podhalański i właśnie skala tego przedsięwzięcia też powinna przekonać decydentów w Warszawie, aby te przysłowiowe “trzy grosze” ministerstwo dołożyło, żeby mieć później też jakąś satysfakcję z tego, że również tu, w Nowym Targu nasza działalność kulturalna Miejskiego Ośrodka Kultury, wkład naszego miasta w propagowanie kultury polskiej, folkloru, kultury regionalnej, góralskiej jest zauważony i doceniony. 

Inwestycję wsparło finansowo województwo . Dlaczego powiat nie?

Każdy samorząd dzisiaj pilnuje swojego budżetu i swoich inwestycji, budynków. No chciałoby się, bo kiedyś był to Powiatowy Dom Kultury, jak jeszcze nie było powołanych gmin. 40 lat temu, kiedy MOK był oddawany do użytku, założenie było takie, że jest to miejsce dla całego powiatu. Sprawa jest jeszcze cały czas otwarta. Myślę, że możemy rozmawiać, ale czy w obecnej sytuacji uda się przekonać władze powiatu nowotarskiego do wsparcia, dołożenia swojej cegiełki? To już pytanie do starosty, zarządu powiatu, czy też Rady Powiatu Nowotarskiego. 

*

 

O szczegóły dotyczące przebiegu prac budowlanych pytamy Stanisława Potoczaka, przedstawiciela rodzinnego konsorcjum firm ze Skawy, wykonawcę inwestycji. 

 

Jak epidemia wpłynęła na realizację tej inwestycji? 

Stanisław Potoczak, właściciel  firmy wykonawczej PHU Potoczak ze Skawy: – Epidemia bardzo mocno wpłynęła na przebieg prac. W marcu musieliśmy przerwać budowę na ponad miesiąc czasu, pracowało tu wtedy 80 ludzi. Nie znaliśmy przebiegu tej epidemii, były obawy. To zburzyło cały harmonogram. Teraz też mamy problemy – brak ludzi do pracy. Występujemy do urzędu pracy o ludzi, przychodzą, ale żaden nie chce pracy podjąć, a niby jest na bezrobociu. Z drugiej strony, mamy problem ściągania ludzi z Ukrainy. Połowa załogi to byli Ukraińcy. Trudno jest zatrudnić teraz polskich budowlańców na budowie. 

O ile przesunie to zatem wyznaczony na maj 2021 roku termin oddania obiektu do użytku?

-Za wcześnie, by mówić o tym, ile się przesunie. Widać po odkryciu całego tego budynku, z jakich materiałów było to robione w latach 70-tych. Co mieli wtedy, to ładowali w te ściany. Okazało się, że elewacja, która była tu zaprojektowana była za ciężka, trzeba to było przeprojektować. Była przebudowa sieci ciepłowniczej, teraz została zakończona. To nam trochę zaburzyło. Staramy się, żeby przesunięcia były jak najkrótsze.

Na jakim etapie prac znajdujemy się obecnie? 

Są już robione niskie prądy, lecą roboty tynkarskie, teletechnika, wentylacje. Wszystkie prace idą razem, trzeba je koordynować. Projekt projektem, ale niekiedy przy takim dużym budynku i remoncie trzeba wszystkie prace dobrze zgrać. Nie można narzekać na biuro projektów, są na nasze zawołanie i to duży plus dla tej budowy. Projekty nigdy nie są doskonałe, tyle lat pracuję w budownictwie i doskonały projekt jeszcze się nie urodził, a przy takim remoncie, jak tu jest, jest dużo przeróbek. 

Chcę jednak zapewnić, że będzie to piękny obiekt. Przede wszystkim ta sala widowiskowa – duża, przepiękna, ja to już widzę, że efekt końcowy będzie bardzo dobry.

Czy inwestycję można określić jako trudną? 

Realizacja inwestycji jest bardzo trudna. Było wiele ścian, które miały zostać, ale trzeba je było wyburzyć i robić od nowa, bo były tak słabe. Najgorsze roboty są za nami. Chcemy, żeby jak najszybciej zrobić pokrycie dachu, żeby nie lało nam się do środka. Na jednym odcinku mamy prawie gotowe, wystarczy położyć ostatnią warstwę papy. Jeśli chodzi o drugą  połowę budynku, już jest strop położony, na dniach będzie robiona izolacja ze styropianu, wylewka i papa. Jesteśmy dobrej myśli, chcemy uciec przed jesiennymi opadami, przed zimą. Będziemy zamykać budynek już na zimę i ogrzewać. 

rozmawiała Aleksandra Sadowicz

Materiał filmowy – w środowym “Przeglądzie Tygodniowym”!

os 24.08.2020
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

1 komentarz
Mariusz 07:46 13.09.2020

Nikt u Pana P. nie chce pracować, to ciężki człowiek i niesłowny. Z wypłatą też różnie. Ukraińcy zawsze pracowali u Pana P. i dlatego też potem są usterki, bo to są osoby z łapanki bez przygotowania. Wybudował blok na Polanie i niestety ale sa tam problemy.

Zobacz również