Początek wakacji, a TOPR nie nadąża z interwencjami. W tydzień ratownicy pomogli 55 osobom
Dopiero rozpoczął się lipiec, a ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego mają za sobą jeden z najbardziej pracowitych okresów tego sezonu. W ciągu zaledwie tygodnia pomocy potrzebowało 55 osób, a rekordowa okazała się sobota, kiedy interweniowano aż 25 razy.

Ratownicy alarmują, że liczba wypadków w Tatrach wyraźnie rośnie i po raz kolejny apelują do turystów o rozsądne planowanie wycieczek oraz nieprzecenianie własnych możliwości. Pierwszy tydzień lipca obfitował przede wszystkim w urazy kończyn, zasłabnięcia, wyczerpanie oraz nagłe zachorowania. Pomoc była potrzebna zarówno na najpopularniejszych szlakach prowadzących do Morskiego Oka czy Doliny Pięciu Stawów, jak i w najwyższych partiach Tatr. Najbardziej pracowitym dniem okazała się sobota, podczas której ratownicy udzielili pomocy aż 25 osobom. Często kilka akcji prowadzonych było jednocześnie, a ratownicy musieli dzielić siły pomiędzy kolejne zgłoszenia.
Jedną z najbardziej nietypowych interwencji była akcja pod Świnicą. Dwójka turystów z Litwy utknęła pod Niebieską Turnią po tym, jak – jak relacjonuje TOPR – próbowała skrócić sobie drogę do Doliny Pięciu Stawów.
– Jak się okazało chcieli skrócić sobie drogę do Pięciu Stawów korzystając z porad czatu GPT (!), który wskazał im przejście Świnicką Ławką – informują ratownicy.
Turyści znaleźli się w trudnym terenie wspinaczkowym i zostali ewakuowani śmigłowcem.
Nie brakowało także bardzo wymagających wypraw ratunkowych. W nocy z 4 na 5 lipca ratownicy przez wiele godzin transportowali naukowca, który po wyjściu z Jaskini Lodowej w Ciemniaku złamał nogę. Trzynastoosobowy zespół przy użyciu technik linowych wyciągnął poszkodowanego na szlak, a następnie przetransportował go do szpitala. Akcja zakończyła się dopiero przed godziną 8 rano.
Jeszcze tej samej nocy ratownicy ruszyli po turystę, który schodząc z Bystrej postanowił zejść „na skróty” przez Dolinę Pyszną. Utknął w rozległych wiatrołomach i nie był w stanie samodzielnie się wydostać. Dzięki wykorzystaniu drona udało się ustalić jego położenie i przekazać mu zestaw survivalowy. O świcie został ewakuowany śmigłowcem.
4 lipca ratownicy, na prośbę zakopiańskiej policji, prowadzili także poszukiwania mieszkańca Dzianisza w rejonie Wielkiej Krokwi. W działaniach uczestniczyły trzy grupy ratowników oraz dron. Mężczyznę odnaleziono po około godzinie. Niestety nie dawał już oznak życia.
Ratownicy podkreślają, że wraz ze wzrostem liczby turystów coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których kilka poważnych wypadków wydarza się niemal jednocześnie.
– Jak pokazują minione dni, wypadkom w górach często towarzyszy „prawo serii”. W takich sytuacjach dotarcie do poszkodowanych może się znacząco wydłużyć, szczególnie gdy nie ma możliwości użycia śmigłowca. Po raz kolejny apelujemy o rozsądny dobór celów górskich wycieczek i nieprzecenianie swoich możliwości – podsumowują ratownicy TOPR.
Komentarze