Kamery live
prognoza pogody

Targowica znów wita Słowaków

16 czerwca 2020 19:29
Wyciszenie Włącz dźwięk

POLSKA-SŁOWACJA. Sobotni jarmark i niedzielna giełda były pierwszymi, na których właściciele stoisk znów mogli pytać swoich klientów: – W złotówkach, czy w euro? Na Nowej targowicy widać już wyraźnie zwiększony ruch. Na plac wrócili prawie wszyscy handlujący. Ale do normalności jeszcze daleko.

Nastroje sprzedających są już zdecydowanie bardziej optymistyczne, bo wiadomo, że otwarcie granic i powrót Słowaków to racja bytu nowotarskiego jarmarku. Znów gra muzyka, czuć zapach grilla i oscypków.

– Słowaków jest jeszcze niedużo, ale w porównaniu nawet do zeszłego tygodnia, jest to odczuwalne – mówi Piotr Jahn – kapelusznik z Nowego Targu. – Można rzec – uzupełniamy się wzajemnie: oni mają potrzebę robienia zakupów u nas, my im oferujemy takie towary, jakich poszukują. 

Funkcjonowanie Nowej Targowicy, jak i wszystkich podobnych terenów handlowych, zostało zahamowane w pierwszej połowie marca i od tej pory właściciele stoisk albo próbowali przetrwać najgorszy czas, korzystając z tarczy antykryzysowej, albo imali się różnych dorywczych zajęć, najczęściej w budowlance. Wrócili jednak na plac zaraz 13. czerwca, gdy tylko Słowacy odzyskali możliwość przyjazdu do Polski – na razie na 48 godzin – bez konieczności odbywania kwarantanny. Bo czekali na to z utęsknieniem.

Klientela zza południowej miedzy na ten pierwszy jarmark po otwarciu granicy nie przybyła jeszcze tłumnie. Był to jakby rekonesans, ale upewnienie się, że można spokojnie zrobić zakupy i wrócić, powinno rozkręcić handlowa turystykę.

Mimo zdecydowanie już lepszych nastrojów na Targowicy, każdy z handlujących dokonuje własnego bilansu strat, bo czas epidemii niezaprzeczalnie je przyniósł i wakacyjne miesiące tego nie zrekompensują. 

– O nadrabianiu raczej nie ma mowy, ale powiedzmy, że sam powrót do normalności to już będzie bardzo duży sukces – dodaje Piotr Jahn. – Spora część ludzi na pewno skorzystała z różnego rodzaju zapomóg od państwa, więc jakoś przetrwali. W tym momencie jest światełko nadziei, że wszystko wróci do normalności i będzie tak, jak dawniej.

Po ulgach zastosowanych przez spółkę administrującą terenem i po okresie zwolnienia z opłat targowych przez miasto do momentu otwarcia granic, Stowarzyszenie Kupieckie Nowa Targowica jest jednak zdecydowane prosić o dłuższe przytrzymanie ochronnego parasola nad prywatnym handlem i rzemiosłem.

– Chcielibyśmy jako kupcy wystąpić do pana burmistrza, żeby jeszcze miesiąc czy dwa miesiące nie pobierał opłaty targowej – zapowiada Roman Kurańda, prezes Stowarzyszenia Kupieckiego Nowa Targowica. – No bo spółka została nadal przy kwocie 1 zł za metr kwadratowy i nie bierze więcej pieniędzy.

W optymizmie utwierdzają handlujących na jeśli nie największym, to na pewno najładniejszym targowisku w Europie środkowo-wschodniej, ci, którzy bardzo tęsknili, by tutaj wrócić.

(asz)

 

 

Anna Szopińska 16.06.2020
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

Zobacz również