PILNE

Odszedł aktor i Nowotarżanin

19 sierpnia 2018 01:40

WSPOMNIENIE. W piątek rano zmarł Józef Fryźlewicz z Maziorzów – aktor, poeta, dramatopisarz, autor wspomnieniowych książek. Wiadomość o jego śmierci podał Dom Weteranów Scen Polskich w Konstancinie-Jeziornie, gdzie spędził swój ostatnie czas. Miał 86 lat. Jego żoną była Barbara Zgorzelewicz, aktorka i poetka. Jedyny syn, Marcin, jest pracownikiem biura analiz sejmowych.

Odszedł aktor i Nowotarżanin

Dzięki swoim teatralnym kreacjom i filmowym rolom był jednym z najbardziej znanych w Polsce nowotarżan. Wcześniej będąc studentem krakowskiej PWST i polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, ukończył wydział aktorski łódzkiej Szkoły Filmowej. W swoim zawodowym życiu przewinął się przez sceny kilkunastu polskich teatrów. Ma na koncie kilkadziesiąt znaczących, charakterystycznych ról. Grywał w Teatrze Telewizji, później w serialach telewizyjnych. Za swoje kreacje by wielokrotnie nagradzany. Równocześnie z zawodową aktywnością, tworzył sztuki teatralne, wiersze, opowiadania, choć niewiele czasu zostawało mu na spełnienie się w roli aktora.     

Józef Fryźlewicz obsadzany był zarówno w wysokim repertuarze romantycznym, w narodowej klasyce: „Wyzwoleniu” Wyspiańskiego, „Lalce” czy „Kolumbach”, jak i w popularnych serialach: „Kobra”, „07 zgłoś się”, „Plebania” „Na dobre i na złe”, „Miodowe lata”. Zawodowa aktywność związała go głównie ze scenami warszawskimi – teatrami Narodowym, Współczesnym, Na Woli i Na Targówku – ale dał się poznać również na deskach scenicznych Krakowa, Rzeszowa, Katowic, Zielonej Góry, Poznania. Grał m.in. w “Promieniowaniu ojcostwa” na podstawie dramatu Karola Wojtyły. Jedne z najbardziej znaczących swoich ról zagrał w „Królowej Bonie” Janusza Majewskiego oraz w filmach Andrzeja Wajdy: „Dyrygencie”, „Weselu”, „Panu Tadeuszu”. Ostatnią swoją rolę spełnił w spektaklu Teatru Telewizji „Prymas w Komańczy”, gdzie przypadła mu rola ojca kard. Stefana Wyszyńskiego, który w latach stalinowskich rok przebywał w miejscu odosobnienia, w klasztorze sióstr nazaretanek.

Im bardziej niedomagał na nogi i tracił wzrok – tym częściej Józef Fryźlewicz wracał wspomnieniami do rodzinnego Nowego Targu. Uczynił to w wydanej kilkanaście lat temu książce „Ja, Zgryźlewicz” i w opublikowanej przed trzema laty książce „Pamiętam… Listy do Marka”. Są to wspomnienia z lat dzieciństwa i młodości, przeniknięte tęsknotą za miejscem na ziemi, z którego kiedyś uciekł do szkół; refleksją nad całym życiem i najnowszą historią Polski, począwszy od wojny, której doświadczył jako mały chłopiec.

Na promocję tej ostatniej książki w nowotarskim MOK-u nie mógł już dojechać. W jego rolę, jako lektor, wcielił się aktor młodszego pokolenia, Piotr Cyrwus. Sam Józef Fryźlewicz przemówił wtedy do swoich ziomków z ekranu, dzięki nagraniom wykonanym w warszawie przez Romana Oleksego.  

– Ciałem już do was nie przybiegnę, ale duszą jestem z wami – usłyszeli nowotarżanie. – I widzę was wszystkich: i was na tej sali, i w mieście. Nogi wysiadły, kolana bolą, doktory mi przepisały kule u nogi, ale na tych trzech nogach, które mi zostały, mogę tylko tak trochę pochodzić koło domu. Przepisały mi i drugie czy, ale – nawet po operacji widzę tylko przez mgłę. (…) Gdyby mi kto teraz kamień z Nowego Targu przywiózł, to bym go traktował jak relikwię…

(asz)

Anna Szopińska 19.08.2018
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

Zobacz również