Kamery live
prognoza pogody

Nowa Targowica – próby ulżenia kupcom

4 maja 2020 14:52
Wyciszenie Włącz dźwięk

NOWY TARG. Dla handlujących na Nowej Targowicy początki wskrzeszania działalności na placu praktycznie pustym przez półtora miesiąca są trudne. Administrująca nim Spółka zdecydowała się na  obniżki czynszu dzierżawnego za powierzchnię pod stoiska. Burmistrz wnosi do Rady o zwolnienie handlujących z opłaty targowej na miesiąc.

Nieliczni już handlujący przyznają, że tęsknili za Targowicą i możliwością zarobkowania.

– To wciąż nie jest zarobkowanie, tylko minimalizowanie strat – precyzuje Janusz Chowaniec, prezes spółki Nowa Targowica. – Supermarketów, w których ludzie tłoczą się o wiele bardziej, nie zamykał nikt, a epidemiczne obostrzenia place targowe dotknęły bardzo boleśnie. W naszym przypadku tym boleśniej, że zostały zamknięte granice, a wiadomo, że racją bytu nowotarskiej Targowicy są Słowacy.

Rzeczywiście, w sobotę część kupców już po godzinie 11 zamykała swoje stoiska. 

-Dwie sprzedane sztuki po 20 zł – tak komentowała swój sobotni utarg jedna z handlarek. Na swoim stoisku oferuje ubrania. Nieco lepiej szło na straganie z butami (5 par), znacznie gorzej – z torebkami – właściciel straganu do godziny 11 nie sprzedał ani jednej sztuki. Tylko jedna osoba zainteresowała się w sobotę skórzaną odzieżą. I choć klientów na sobotnim jarmarku było całkiem sporo, sprzedawcy przyznają chórem: “To tylko wrażenie. Spacerują, oglądają, ale nic nie kupują”.

Ale byli i optymiści, którzy cieszyli się z tego, że jarmark “powoli odżywa”.

-Na razie pomalutku wszystko się rozkręca. Z targu na targ jest coraz więcej handlujących. Będziemy widzieć, może puszczą Słowaków i będzie lepiej. Bez nich utargi są połowę mniejsze. Jest różnica – mówi handlarz ze stoiska z wikliną. 

Sprzedawcy niecierpliwie oczekujący wznowienia działalności utrzymywali kontakt z administratorami placu, organizowali się facebookowej platformie, a teraz powoli zaczynają otwierać stoiska. Jako pierwsi wrócili na plac sprzedawcy sadzonek, drzew i krzewów, właściciele stoik warzywnych, sprzedawcy owczych i krowich serów, wikliny, urządzeń technicznych, wyrobów regionalnych, kowalskich i inni rękodzielnicy. Zaczynają się też uruchamiać punkty gastronomiczne.

Wobec wznawiających handlowanie spółka zdecydowała się zastosować istotne obniżki czynszu dzierżawnego za powierzchnię zajętą pod stoiska, pobierając opłaty tylko od tych, którzy mają umowy długoterminowe.

W przypadku straganów przy najbardziej uczęszczanych alejkach jest to obniżka z 4,5 do 1 zł. W alejkach bocznych handlujący zamiast 2,5 zł płacą 30 gr – wylicza prezes Chowaniec.  – Są to stawki za metr kwadratowy powierzchni. Sprzedający „z ręki” lub na powierzchniach nie wybrukowanych – mogą to robić za darmo.

Niektórzy z kupców skarżą się jednak, że opłaty były pobierane nawet wówczas, kiedy jarmarki nie odbywały się, a ich samych nie było w ogóle na placu. 

-Dla nas liczy się teraz każda złotówka. Uważam, że to nie jest w porządku, że musiałam płacić 100 zł, a mnie tu w ogóle na placu nie było prawie cały kwiecień– mówi jedna ze sprzedawczyń. 

My rozumiemy sytuację kupców, oni – naszą, a całkiem za darmo nie może być, bo mamy koszty stałe: podatek od nieruchomości, sprzątanie, wywóz odpadów, obsługę parkingów – tłumaczy prezes Chowaniec.

O tych warunkach kupcy wiedzieli zanim zdecydowali się wrócić na Nową Targowicę. Tym większym i bardziej niemiłym zaskoczeniem by dla niektórych widok miejskich poborców opłaty targowej, którzy pojawili się na pierwszym z trudem odtworzonym jarmarku, kiedy otwartych było zaledwie ok. 20 straganów.

– Najpierw chcieli brać po złotówce od metra, potem, jak podnieśliśmy krzyk – to po 50 groszy… – relacjonują kupcy. 

Inkasenci tymczasem pojawili się dlatego, że nie ma do tej pory żadnej podstawy prawnej, by poboru opłat zaniechać.

Prawdopodobnie pojawi się ona 11. maja, jeśli radni uchwalą przygotowany przez burmistrza projekt. W związku z tym, iż handel na targowiskach mógł się odbywać z limitem 3 osób na stragan, Ustawa o tarczy antykryzysowej nie przewidziała zwolnienia opłat targowych. Samorząd może jednak pomóc przedsiębiorcom sprzedającym towary na targowiskach w czasie epidemii, korzystając ze swych uprawnień. Z taką właśnie inicjatywą uchwałodawczą wystąpił burmistrz Grzegorz Watycha, przedkładając projekt uchwały, która zwolnienie od opłat targowych przewiduje od 12. maja do 10. czerwca. To zwolnienie ma też na celu ułatwienie krajowym producentom zbytu płodów rolnych, a lokalnemu konsumentowi – ułatwienie dostępu do zdrowej, polskiej żywności. Takie jest uzasadnienie projektu uchwały.

Kupcy cieszą się co prawda na tę informację, przyznając, że “liczy się każde 5 zł” ale jednocześnie przyznają, że miejskie placowe to stosunkowo niewielka kwota, a zatem anulowanie jej  jest dla nich raczej niewielką ulgą. 

Jeśli burmistrz proponuje zwolnienie z opłat na miesiąc, tak spółka obniżkę czynszu dzierżawnego przewiduje do powrotu słowackiej klienteli, czyli do otwarcia granic. Na razie wiadomo tylko, że kontrole graniczne zostaną przedłużone co najmniej do 13. maja.

Materiał filmowy z jarmarku – w środowym “Przeglądzie Tygodniowym”.

asz/os

 

Anna Szopińska 04.05.2020
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

Zobacz również