PILNE

Marcin Kolusz: To ukoronowanie mojej kariery

Rozmowa z wychowankiem Podhala Nowy Targ, który w nowym sezonie jako drugi w historii – po Mariuszu Czerkawskim – polski zawodnik grał będzie w lidze fińskiej, w klubie Vaasan Sport.

Marcin Kolusz: To ukoronowanie mojej kariery

Marcin Kolusz znów – po kilkunastu latach przerwy – na ustach wszystkich kibiców hokeja w Polsce. Twój transfer do Finlandii zaszokował środowisko…

– Nie da się ukryć i temu zaprzeczyć. Sam to odczułem. Telefon dzwoni przez cały dzień. Dzwonią koledzy, ale też dziennikarze. Spodziewałem się tego. W końcu facet z Polski, któremu bliżej niż dalej do końca kariery, trafia do kraju aktualnych Mistrzów Świata. To musiało odbić się echem. Staram się jednak tonować emocje. Kontrakt to jeszcze nie wszystko. Sztuką będzie odgrywać w tym zespole jakąś znaczącą rolę. Taki cel przed sobą stawiam.

Gdyby ktoś parę miesięcy temu powiedział Ci że trafisz do jednej z najlepszych lig w Europie, to pewnie wybuchnął byś śmiechem…

– Pewnie tak. Raczej staram się twardo stąpać po ziemi, a nie bujać w obłokach.

Byłeś więc zaskoczony gdy zobaczyłeś ofertę na stole?

– Skłamałbym gdybym powiedział, że nie. Mam do Krzyśka i Przemka pełne zaufanie. Byłem spokojny o swoją przyszłość, czekałem na ofertę, ale szczerze powiem, że nie brałem pod uwagę transferu zagranicznego. Zresztą sam im powiedziałem, że transfer do lig zbliżonych poziomem do Polski mnie raczej nie interesuje. Jak zorientowałem się że chodzi o Finlandię, serce mocniej zabiło i można powiedzieć, że byłem już spakowany, zanim poznałem szczegóły. Wstąpiły we mnie nowe siły. Iskierka na nowo się rozpaliła. 

Czułeś się mnie więcej tak jak przed wyjazdem do Kanady 17 lat temu?

– Oj nie. Myślę że dzisiaj jestem zupełnie innym nie tylko zawodnikiem, ale przede wszytskim człowiekiem. Wtedy byłem przekonany ze zawojuje świat, że co chcę to osiągnę. Życie to zweryfikowało. Dzisiaj wyjazd do Finlandii traktuję jako ukoronowanie mojej kariery. Jest we mnie dużo pokory. Wiem, że za darmo nic nie dostanę. Na razie skupiam się na tym by jak najlepiej się przygotować, żeby przez własną głupotę czy niedopilnowanie czegoś, zniweczyć szansę jaka się przede mną pojawiła. Wiem że nie będę najlepszy w lidze, ale chcę być po prostu tej drużynie potrzebny.

„Legenda z egzotycznego kraju” to tylko jeden z tyłów jakie można przeczytać w fińskich mediach o Twoim transferze, który przyjęty został z dużą rezerwą…

– Spodziewałem się, że tak to zostanie odebrane. Wiadomo że w takich krajach jak Finlandia o polskim hokeju nikt nie słyszał, więc to zdziwienie można powiedzieć jest normalne.

Do transferu zapewne by nie doszło gdyby nie fakt, że trenerem Vaasan Sport jest Risto Dufa, z którym pracowałeś na początku zeszłego sezonu w GKS Katowice…

– Oczywiście. Dla niego nie byłem anonimowy. Wiedział na co mnie stać i najwyraźniej stwierdził, że pasuje do jego koncepcji. Wystarczył jeden telefon, krótka wymiana zdań i byliśmy dogadani. Na pewno bez jego rekomendacji nie byłoby tego transferu.

Jesteś z nim cały czas w kontakcie ?

– Tak i nie tylko z nim. Chwilę po tym jak oficjalnie transfer doszedł do skutku, zadzwonili do mnie pozostali członkowie sztabu szkoleniowego. Przywitali się, przedstawili i zaoferowali pomoc. Przyznam, że to było dla mnie coś nowego. Z czymś takim nigdzie wcześniej się nie spotkałem. Wszystko wiedzieli na mój temat. Trener przygotowania fizycznego pytał o kontuzje, o aktualny stan zdrowia i przygotowania. Rozmawiałem też z trenerem mentalnym i trenerem od przygotowania na lodzie. Jak tylko będę potrzebował pomocy mam dzwonić.

Kontrakt podpisałeś jako obrońca. Przywykłeś już chyba do tej pozycji…

– Tak. Nie mam z tym problemu. Zresztą nigdy nie miałem. Od początku rozmów z Vassan, rozpatrywany byłem jako gracz na tę właśnie pozycję.

Kiedy masz się stawić w swoim nowym klubie ?

– Mieliśmy mieć w czerwcu zjazd integracyjny, ale Europa jeszcze nie będzie chyba na tyle otwarta, żeby to było możliwe. 25 lipca mam być w klubie.

Czeka Cię rozłąka z rodziną…

– Zgadza się. To na pewno najtrudniejsza rzecz w tym transferze. Będę gościem w domu. Mam jednak ze  strony moich najbliższych stu procentowe wsparcie. Wiedzą że hokej to nie tylko praca, ale też pasja i szansa jaka się przede mną pojawiła, już pewnie się nie powtórzy. Nie było rozmowy, żebym nie jechał.

Twój, a także Krystiana Dziubińskiego czy Oskara Jaśkiewicza przykład, pokazuje że powołana do życia przez Krzysztofa Zapałę i Przemysława Nasiukiewicza agencja menadżerska okazała się strzałem w „dziesiątkę”

– Jak najbardziej. Żałuję tylko że „Kazek” tak późno skończył karierę (śmiech). A tak poważnie, to rzeczywiście pomysł się sprawdził. Nie wszyscy zawodnicy są urodzonymi negocjatorami, nie mają w sobie tyle śmiałości by walczyć o siebie. Agencja oferuje nam pełen wachlarz możliwości, pomocy i wsparcia. Wtedy jest dużo łatwiej.

Rozmawiał Maciej Zubek

Maciej Zubek 27.05.2020
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

1 komentarz
Kibic. SportuWmiescie 09:06 28.05.2020

Powodzenia Marcin. Super wiadomosc

Zobacz również