Szacunek wielki, Panie Adolfie! Wspomnienie o wychowawcy z powołania, społeczniku, pasjonacie historii i fotografii
NOWY TARG. Lwią część swojego długiego, pracowitego i zacnego życia zmarły w wieku 90 lat pan Adolf Szpytma poświęcił sprawom ważnym i dobrym; sprawom, o które zawsze warto walczyć: wychowaniu i nauczaniu młodych ludzi, dokumentowaniu historii ziemi nie rodzinnej, ale wybranej i ukochanej jak rodzinna, także utrwalaniu jej zmieniającego się z kolejnymi dekadami oblicza. Jeśli nauczycielstwo było jego misją, tak historia i fotografia – wielkimi pasjami.

Przyszły nauczyciel urodził się w 1936 r., w Markowej pod Łańcutem – wsi rozsławionej wkrótce męczeństwem błogosławionej rodziny Ulmów, rozstrzelanej za ukrywanie Żydów w mrocznych latach okupacji. Ojciec Adolfa Kazimierza jeszcze przed wybuchem II wojny wyjechał do Francji i już z niej nie powrócił. Jego grób znajduje się w okolicach Dunkierki. Na matce spoczęły więc trudy związane z rodziną i gospodarstwem.
10 lat po wojnie, za namową starszego kuzyna, Adolf Szpytma zaczął się kształcić w kierunku nauczycielskim. Ukończywszy Państwowe Liceum Pedagogiczne w Krzeszowicach, jako młody absolwent z nakazem pracy w 1955 r. przybył do Nowego Targu. Mając do wyboru Podhale albo Wybrzeże, wybrał góry. Został zatrudniony jako wychowawca w Państwowym Domu Dziecka. Obiekt położony w malowniczej Kotlinie na Kowańcu aż zachęcał do gorczańskich wypraw. Kiedy odbywał służbę wojskową w warszawskiej jednostce, był meteorologiem. Zamiłowanie do obserwowania zjawisk atmosferycznych i prognozowania pogody zostało mu na resztę lat.
W Nowym Targu też znalazł miłość swojego życia – panią Genowefę z rodziny Skrzypków, świetną i serdeczną nauczycielkę. Pojawienie się na świecie trójki dzieci: Piotra (dziś śp.), Ewy (dziś lekarki) i Jacka (historyka sztuki) zmusiło jednak młodego ojca rodziny – po dziewięciu latach wychowawstwa w Domu Dziecka – do zmiany miejsca pracy na bliższe domu. Nauczycielem geografii w szkole podstawowej, „dwójce” został w roku 1964, zanim jeszcze ukończono jej nową siedzibę. Równocześnie, od 1965 r., prowadził pracownię fotograficzną w Młodzieżowym Domu Kultury, zarażając swoją pasją wielu młodych adeptów tej sztuki. Zajęcia u pana Adolfa częstokroć były połączone z wyprawami w plener, szukaniem najlepszych ujęć i efektów świetlnych. Był to też czas pionierskiego eksperymentowania z kolorem. Wielu uczestników tych zajęć przy fotograficznych zamiłowaniach trwa do dziś.
W „dwójce” geograf i fotografik pracował, dopóki (w 1972 r.) nie powierzono mu stanowiska wizytatora rejonowego Wydziału Oświaty w Nowym Targu ds. opieki nad dzieckiem. Tym samym pochłonęło go organizowanie szkolnych świetlic z zajęciami pozalekcyjnymi. Po trzech latach wizytatorskiej działalności stanęło przed nim nowe wyzwanie – funkcja dyrektora niedawno oddanej „tysiąclatki” – Szkoły Podstawowej nr 5. O takim dyrektorze – empatycznym, oddanym, z wielką życzliwością dla uczniów i nauczycieli, który sam wkręcał żarówki, a popołudniami prowadził kółko filatelistyczne – placówka wcześniej nawet nie śniła. To pan Adolf doprowadził do nadania Szkole imienia Konfederacji Tatrzańskiej, fotograficznie dokumentował wszystkie ważne wydarzenia – zarówno w szkole, jak i w mieście. Zdjęć czasem wykonywał tyle, że w domowej ciemni i pracowni pomagali mu najbliżsi – żona i dzieci. Dyrektorując „piątce”, która szybko zyskała renomę najlepszej z nowotarskich szkół podstawowych, pan Adolf kończył równocześnie studia magisterskie na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracę magisterską obronił w 1977 r., a jej tematem był rozwój przestrzenny Białki Tatrzańskiej. Taki wybór poświadczał zainteresowanie historią nie tylko miasta, ale i szerokiego Podhala.
Przez cztery lata łączył te wszystkie obowiązki z prezesowaniem nowotarskiemu Oddziałowi Związku Nauczycielstwa Polskiego. A z miłości do gór zdobył uprawnienia przewodnika beskidzkiego. Co znamienne – jeszcze kilka lat przed śmiercią odbył górską wyprawę z innym znanym wędrowcem i swoim przyjacielem – nowotarskim poetą Romanem Dzioboniem.
„Piątką” kierował pan Adolf do 1986 r., a przejście na emeryturę dało mu więcej czasu na rozwijanie zarówno historycznych, jak i fotograficznych pasji.
Kilka lat poświęcił na stworzenie zdjęciowej dokumentacji wszystkich kapliczek na Podhalu. Czynił to z takim zapałem, że – jak wspomina syn – dwa razy wyruszał spływem Dunajca, bo za pierwszym razem nie zdążył uchwycić kapliczki wzniesionej pośrodku trasy spływu… Cały ten bogaty materiał czeka na wydanie w albumowej postaci.
Jego zaangażowanie w sztandarowe wydawnictwo Stolicy Podhala, czyli „Almanach Nowotarski”, datowało się od pierwszego numeru. Na jego łamach, przez dwadzieścia kilka lat, publikował z wielką skrupulatnością przygotowane materiały na temat przemysłu i rzemiosła w mieście i w okolicy. Przypominał historie m.in. tartaku i elektrowni miejskiej, Przemysłowego Zespołu Wodnego nad Białym Dunajcem w Nowym Targu, Tabakwerku, czyli Okupacyjnej Fabryki Papierosów, pierwszej stacji benzynowej i nowotarskiego browaru, cegielni i wapiennika, sklepików przy rynku. Uwagę poświęcał nawet trzęsieniu ziemi na Podhalu w 2004 r. i jego skutkom. Będąc jednym z najwierniejszych autorów „Almanachu”, przez wiele lat zasiadał również w Zarządzie Podhalańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, pełniąc funkcję skarbnika. Legendą Towarzystwa są wyprawy pana Adolfa do Zakopanego i Krakowa z książkami w bagażniku, by dostarczyć do księgarń publikacje PTPN-u.
W 2003 r. z krakowskiego Wydawnictwa AKADE wyszła cenna albumowa pozycja autorstwa dwóch panów Szpytmów – ojca i syna Jacka – „Cmentarz Nowotarski. Część zabytkowa”, bogato ilustrowana własnymi zdjęciami. Wyjazd do Stanów Zjednoczonych pozwolił bowiem panu Adolfowi zakupić wysokiej jakości sprzęt fotograficzny, który służył mu potem na całym Podhalu. Unikatowe wydawnictwo aż prosi się teraz o drugie wydanie. W planach i zamysłach było też opisanie nowszej części nowotarskiej nekropolii, lecz tego zamiaru nie zdążył już spełnić.
Dopóki na os. Bór istniał w Nowym Targu Oddział Archiwum Państwowego w Krakowie, pan Adolf był stałym bywalcem tej placówki. Prawie codziennie spędzał tam kilka godzin, aż do obiadu, kaligraficznym pismem umieszczając wyszperane informacje w pokaźnym notesie. Likwidacja Oddziału i wywiezienie cennych zbiorów z miasta było dla niego bolesnym doświadczeniem. Z kierującą Oddziałem Archiwum panią Barbarą Słuszkiewicz – również autorką historycznych publikacji i członkinią redakcji „Almanachu” – stanowili przez lata udaną „spółkę autorską”. Teraz, w jubileuszowym roku Miasta, wychodzi ona z inicjatywą wydania prac zebranych zasłużonego kolegi.
Prowadzona z kolei wespół z rzeźbiarzem i renowatorem zabytków Piotrem Chodorowiczem batalia autora monografii Starego Cmentarza o odrestaurowanie i przywrócenie Nowemu Targowi zabytkowych żeliwnych krzyży nagrobnych – zabranych z miasta i długo przetrzymywanych w Zakopanem – zakończyła się pełnym sukcesem. Tak powstało urokliwe lapidarium po wschodniej stronie głównej alei.
W lipcu 2014 r. Muzeum Podhalańskie zorganizowało przyjętą z dużym zainteresowaniem wystawę fotografii Nowego Targu z przełomu lat 60-tych i 70-tych, autorstwa niestrudzonego dokumentalisty. Prezentował on przy tej okazji także swoje archiwalne aparaty i niemal alchemiczne wyposażenie pracowni.
Praca na niwie oświaty i wychowania przyniosła panu Adolfowi ministerialne i kuratoryjne nagrody. Jego najwyższe odznaczenia to Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyże Zasługi – Brązowy, Srebrny i Złoty; Medal Komisji Edukacji Narodowej, złota odznaka Związku Nauczycielstwa Polskiego, przyznany w 2003 r. Medal „Za Szczególne Zasługi dla Miasta Nowego Targu”. Sam zasiadał w Kapitule Honorowej przy nowotarskim samorządzie.
Prócz historycznych publikacji, zostawił całą szafę czarno-białych negatywów – bezcenny obraz miasta z lat, kiedy w parterową, drewnianą zabudowę zaczynały wchodzić murowane domy i powstawały pierwsze blokowe osiedla. Zmiany zachodzące w obrębie rynku uwieczniał co roku. Zgromadził też przez lata potężny zasób publikacji i periodyków związanych z Nowym Targiem i Podhalem. Część swoich przychodów systematycznie przeznaczał bowiem na nabywanie kolejnych numerów, wydawniczych nowości i reprintów.
Publikacją prawie gotową do wydania jest opracowanie poświęcone dawnej hucie żelaza na lewym brzegu Dunajca. Śladów historycznej huty, która nie mała długiego żywota, szukał pan Adolf w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce.
Mimo wielu publikacji, mimo fotograficznej i dokumentalnej spuścizny, jaką jest przebogate archiwum wspaniałego wychowawcy, człowieka zacnego i kryształowej uczciwości, benedyktyńsko pracowitego i rzetelnego autora, skrupulatnego dokumentalisty – być może najcenniejszym, co ofiarował on nowotarskiej i podhalańskiej społeczności jest osobisty wzór oddania powołaniom i pasjom; są iskierki zamiłowań, które potrafił on rozniecić w młodych ludziach. Był jednocześnie pan Adolf kimś pełnym „przedwojennych” zalet: wysokiej kultury, profesjonalizmu, życzliwości, ciepła, ufności i szacunku dla innych. Uśmiechniętym, pogodnym, ciekawym świata, wrażliwym na piękno. Takim zostanie w pamięci wszystkich, którzy mieli szczęście spotkać go na swojej drodze.
Jego ostatnia rozpocznie się w najbliższy czwartek, 9 lipca, o godz. 14.00, Mszą św. żałobną w kościele św. Anny. Spocznie w miejscu, któremu za życia oddał mnóstwo pracy i serca.
Tekst: Anna Szopińska










































Komentarze