Tak upadał nowotarski kombinat. Lech Wałęsa: „Pomogę temu zakładowi”
Atmosfera była fatalna: trwał strajk, pracownicy czekali miesiącami na wypłaty, a sąd właśnie ogłosił upadłość NZPS „Podhale”, zapominając jednocześnie wyznaczyć syndyka. Do Ludźmierza przyjechał ówczesny prezydent Polski. Gdy zapytał strajkujących, ile potrzeba pieniędzy, aby uratować nowotarskie zakłady skórzane, usłyszał: „Mamy ponad 300 miliardów złotych długu”. – Miliardów czy milionów?! – dopytywał zszokowany Lech Wałęsa. „Miliardów, panie prezydencie” – brzmiała odpowiedź.
Nowotarska Telewizja Kablowa publikuje bezcenne archiwum z 1992 roku – materiał dokumentujący moment, w którym runął jeden z największych zakładów pracy w południowej Polsce. Kamera uchwyciła nie tylko emocje pracowników NZPS „Podhale”, ale także dramatyczne kulisy ogłoszenia upadłości, urzędniczą niemoc, protesty, a nawet wizytę prezydenta Lecha Wałęsy, który został postawiony pod ścianą przez załogę walczącą o przetrwanie.
„Nie ma syndyka, nie ma komisarza, nie ma pieniędzy”
Naszej ekipie telewizyjnej głosu udzielił dyrektor zakładu, Zdzisław Szkaradziński, który – zrezygnowany – tłumaczy, że sąd ogłosił upadłość, ale… zapomniał wyznaczyć syndyka. Zakład tkwił w próżni: bez decyzyjności, bez środków na wypłaty, bez wizji przyszłości.
– Dyrekcja w tym czasie już nie ma nic do działania. Ma tylko przygotować inwentaryzację i przekazać to syndykowi – mówił dyrektor ds. technicznych NZPS Podhale.
Tyle że syndyka nie było, a banki odmówiły wypłacania pieniędzy. Prezes sądu nazwał przyszłego zarządcę „superkomornikiem”. Dla załogi brzmiało to jak wyrok. W dodatku nikt z ministerstwa ani z urzędu wojewódzkiego nie raczył się pojawić. – Nic nie wiem na ten temat – przyznawał bezradnie dyrektor.
Strajk, bunt i walka o przetrwanie
Załoga ZPWG rozpoczęła strajk rotacyjny.
– Nie będziemy pracować, dopóki nie dostaniemy zaległych pensji i nie odejdzie kierownictwo, które nie reprezentuje naszych interesów – mówili przedstawiciele strajkujących. Warunki były skrajnie niesprawiedliwe: jedni pracowali po sześć godzin, inni – na tych samych maszynach – po osiem.
Związkowcy z Solidarności mówili wprost: „To strajk o minimum. O płace, które konstytucyjnie się nam należą. Będziemy protestować aż do skutku”.
Wałęsa pod presją: „Stanę na głowie i pomogę”
Do akcji wkroczył prezydent Lech Wałęsa, który spotkał się z załogą w Ludźmierzu. Gdy usłyszał, że kombinat tonie w długach sięgających kilkuset miliardów starych złotych, opuścił głowę w rezygnacji. Mimo to publicznie obiecał pomoc.
– Od poniedziałku proszę się zgłosić. Stanę na głowie i pomogę temu zakładowi – zadeklarował. Dwa dni później zaprosił przedstawicieli komitetu strajkowego do Warszawy.
Kombinat, który ubierał Polskę
Nowotarskie Zakłady Przemysłu Skórzanego „Podhale” – znane powszechnie jako kombinat – były przez dekady dumą regionu. W szczytowym okresie zatrudniały ponad 4 tysiące osób, produkowały obuwie eksportowane do wielu krajów, a na targach branżowych – od Radomia po Poznań – prezentowały dziesiątki oryginalnych wzorów. Z czasem jednak ogromna struktura nie wytrzymała realiów wolnego rynku. Upadłość w 1992 roku przypieczętowała koniec pewnej epoki – i początek zupełnie nowego rozdziału w historii Nowego Targu.
Komentarze
Dzięki wałesie nie mamy kombinatu