PILNE
Kamery live
prognoza pogody

Walka o drogę, której nie ma w planie?

GMINA NOWY TARG. Prawie dwie godziny poświęciła dzisiaj komisja skarg, wniosków i petycji gminy Nowy Targ, by rozpatrzeć skargę mieszkańców osiedla potocznie zwanego „za potokiem” w Waksmundzie na sołtysa tej wsi, Pawła Cyrwusa. Eskalacja konfliktu na tym terenie wiąże się rozpoczęciem budowy parkingu na pierwszym odcinku około kilometrowej drogi do Bramy w Gorce.

Walka o drogę, której nie ma w planie?

Mieszkańcy do niedawna spokojnego przysiółka zarzucają sołtysowi, że na jego zlecenie niespełna miesiąc temu zostały rozkopane ich działki podczas niwelacji kilkudziesięciu metrów gruntowej drogi i brodu na potoku Mały Kowaniec. Podnoszą też, że nielegalnie postawił on najpierw w środku lasu, a potem samowolnie przeniósł przed mostek znaki drogowe (zakaz ruchu z wyjątkiem mieszkańców i służb miejskich), narażając gminę na wydatki.

Spór własnościowy między gminą a mieszkańcami toczy się tutaj od 10 lat, w formie postępowania administracyjnego, a wojewoda wciąż go nie rozstrzygnął. Gmina dąży do skomunalizowania działek, które zapewniłyby dostęp do drogi w kierunku Bramy od strony Nowego Targu. Pobudowani „za potokiem” nie chcą natomiast mieć „autostrady do gór przed oknami”. Podnoszą, że dopóki nie ma decyzji wojewody zatwierdzającej podział działek, grunt należy do nich. Wjazd koparką, niwelację drogi i brodu uważają za naruszenie prywatnego terenu, złośliwość lub nadużycie władzy.

Sołtys tymczasem czuje się w obowiązku spełnić wolę Rady Sołeckiej.

Stanowisko Rady Sołeckiej jest takie, że my tej drogi potrzebujemy i z niej nie zrezygnujemy – mówi. – Tam ludzie mają polany, lasy i potrzebują dojazdu. Myśmy z tej drogi korzystali przez ileś setek lat i musimy z niej korzystać, bo to jest droga dla wszystkich.

Jeśli chodzi o dojazd do budowy ZRD-owskiej drogi – gmina zapewniła go wykonawczej firmie od strony Waksmundu. Tłumaczenia sołtysa zasadzały się na tym, że wyraził zgodę na dojazd od Nowego Targu lekkimi samochodami, a dowóz materiałów oczywiście ma się odbywać z drugiej strony, dłuższą drogą.

Przedstawiciel wiejskiej wspólnoty zarzuca braciom Waksmundzkim, że blokują drogę, ci z kolei bronią się, że przepuszczają wszystkich gospodarujących w lasach i na polanach, goprowców i osoby prywatne. Jeżeli kogoś zatrzymali, to jedynie Zarząd spółki Brama w Gorce, próbujący wjechać na teren inwestycji od strony Nowego Targu.

Gmina co prawda ma tam swoją działkę drogową, ale w tej chwili zajmuje ją potok przekierowany w stronę osiedla (najbliższy posesor brzeg od przeciwnej strony umocnił palisadą). Prośby Waksmundzkich „zza potoka” o umocnienie brzegu z ich strony, słane do Wód Polskich przez 20 lat, na razie nie przyniosły efektu. A potok zalewa ich co roku.

Kolejny wątek sporu – nie bez związku z własnościowym – dotyczy odśnieżania. Waksmundzcy, którzy budowali ok. 200 metrów drogi – od mostku o nośności do 10 ton do osiedla – swoje prawo do niej potwierdzają systematycznym odśnieżaniem. Tak jest od 2003 roku. O obowiązku gminy do utrzymania również tej drogi sołtys Waksmundu przypomniał sobie natomiast pod koniec stycznia br. i wysłał tam pług. Mieszkańcy jednak żadnego wysłannika sołtysa do odśnieżania dopuścić nie zamierzali. Sołtys twierdzi, że próbował załatwić odśnieżanie tych 200 metrów z firmą świadczącą tę usługę od strony Kowańca. Ale firma również nie chciała się narażać na konflikty z mieszkańcami.

Pytani, jakie widzą rozwiązanie konfliktowej sytuacji, Waksmundzcy przypomnieli, że już na spotkaniu w starostwie proponowali zbudowanie mostku w śladzie drogi gminnej. Tylko, że drogą ani zmianą koryta potoku przez całe lata nikt się nie interesował.

Odkąd konflikt „za potokiem” się zaostrzył, a budowa Bramy w Gorce postąpiła tak, że nikt już nie wątpi w ukończenie inwestycji – zainteresowanie radnych tym terenem znacznie wzrosło, odbyła się tam wizja lokalna. Policja – na wezwanie jednej lub drugiej strony – bywa tam jeszcze częściej.

Komisja skarg i wniosków nie jest władna, by ukarać sołtysa, a w sprawie legalnej czy nielegalnej niwelacji brodu Małego Kowańca postanowiła zaczekać na stanowisko Wód Polskich. Sołtys w każdym razie przyznał, że pozwolenia tej instytucji nie miał.

Ostro została natomiast postawiona sprawa odśnieżania. Zgodnie z wolą Rady Sołeckiej Waksmundu, od Sądu Rejonowego poszedł pozew przeciwko mieszkańcom utrudniającym zimowe utrzymanie drogi, gdyż to na gminie ciąży obowiązek zapewnienia przejezdności karetkom, straży pożarnej czy innym służbom. Mieszkańcy oczywiście, jeśli taka ich wola, też mogą odśnieżać, ilekroć zechcą.

Jeden z członków komisji zadał wszakże pytanie w tej chwili chyba najistotniejsze dla tego sporu:

Ale czy w ogóle będzie zjazd z drogi ZRID-owskiej do potoku? Bo może się okazać, że walczymy o drogę, której nie ma w planie…  

Żeby członków komisji nie pozostawić z wątpliwościami, naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej i inwestycji UG, Stanisław Żółtek, przyniósł projekt ZRID-owskiej drogi. Na wysokości osiedla „za potokiem” kończy się ona umocnieniem skarpy potoku. Zjazdu tam nie ma.

Co nie zmienia faktu, że waksmundzkie sołectwo będzie chciało o połączenie dróg powalczyć. Wszak spodziewany strumień odwiedzających Bramę w Gorce od strony Nowego Targu może być większy niż od strony Waksmundu. Mieszkańcy osiedla natomiast bronią ojcowizny i spokoju już zakłóconego przez duże budowy.  

(asz)

 

 

 

 

 

 

Anna Szopińska 14.09.2021
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

2 komentarze
miastowa 21:45 14.09.2021

TO tylko BULOSY niby wieśniaki ze wsi a wielkie panicze a ja sie pytam kto temu małemu kurduplowi z wiejskim wąsikiem dał zezwolenie na budowę domu przy potoku

xxxxx 20:26 14.09.2021

Gorzej niż za komuny gdzie jest prawo własności zabiera się ludziom grunty i człowiek nie ma nic do gadania bo musi być droga do bramy w gorce

Zobacz również