PILNE

Rogoźnik rośnie na podhalańską stolicę poezji

5 lipca 2020 19:44

ROGOŹNIK. Ileż można żyć w obawach i w odosobnieniu… To i dla ducha, i dla ciała zdrowe nie jest. Dlatego, gdy tylko poszły wici o II Watrze Rogoźnickiej – poeci zlecieli się do pawilonu przy stadionie jak niesieni na skrzydłach Pegaza.

Rogoźnik rośnie na podhalańską stolicę poezji

Impuls do tych dorocznych spotkań, które wyrastają już na konkurencję dla Święta Poezji Góralskiej w Rabie Wyżnej, dał nowotarski poeta i farmaceuta, mistrz haiku, Krzysztof Kokot. A siłą sprawczą stał się znany z energii, aktywności i szczęśliwej ręki do wszelkich imprez sołtys Kazimierz Zubek.

Od zeszłego roku, po I Watrze, stara, malownicza, cysterska wieś zaczęła pretendować do miana poetyckiej stolicy Podhala. I jeśli tak dalej pójdzie, to stanie się nią niechybnie. Jak to sołtys uczynił – jego słodka tajemnica, ale w tym roku już Rogoźnicka Watra stała się imprezą powiatową, pod patronatem i z dofinansowaniem starosty.

Jeśli jeszcze miejscowe koło gospodyń wiejskich będzie tak karmić gości, jak pokazało, że potrafi, to grono poetów może się znacząco poszerzyć…

A – nie licząc poetów z Podhala, Spisza i Orawy – poszerzyło się ono już i tak istotnie: o osobowości, które ujawniły się w konkursie im. Tadeusza Staicha lub w Konkursie jednego wiersza im. Jerzego Tawłowicza. Prym wiodą oczywiście niezłomni i wciąż pełni weny podhalańscy klasycy w osobach Wandy Szado-Kudasikowej i Romana Dziobonia, czyli ujka Romka. Za nimi podążają, coraz mocniej rozwijając skrzydła, Renata Lipkowska z Pieniążkowic czy Teresa Bachleda-Kominek z Cyrhli.

II Rogoźnicka Watra przyciągnęła ich oczywiście znacznie więcej i z bardzo różnych dziedzin, nie tylko z rejonów między Krakowem a Sączem, bo także z Nysy i z Opola. Rabiańską krynicę poezji reprezentowała zaprzyjaźniona z wieloma poetami Joanna Słodyczka. Towarzystwo było 18-osobowe i serce rośnie, jak się widzi, o jakie „nabytki” w roku powiększa się poetycka brać.

Z Opola jechała do Rogoźnika – najpierw przez pomyłkę kierując się za GPS-em do Rogoźnika pood Będzinem – prezesująca tamtejszemu Oddziałowi Związku Literatów Polskich – Ada Jarosz.

Wielu uczestników rogoźnickiego zlotu przywiozło z sobą najnowsze tomiki lub – jak Roman Dzioboń – prozą pisane wspomnienia. Nim zapłonęła watra i zaczęły się przyjacielskie pogwarki – każdy miał swoje piec minut na przeczytanie najnowszych utworów.

A były one o wszystkim: o artystach z bożą iskrą, o przemijaniu, o różnych drgnieniach serca, o dawności i czasie teraźniejszym, który nam się przesypuje jak piasek przez palce; o niepewności, co los przyniesie.

Osobna sprawa to wiersze o Rogoźniku, które po kilku takich Watrach powinny się już pozwolić na wydanie nieszczupłej antologii.

Planowana muzyka „Trutni” co prawda nie dotarła, ale np. swój wiersz fantastycznym głosem wyśpiewała utalentowana i muzycznie i poetycko Iza Wójcik.

Sołtys zadbał, by wszyscy dostali upominki z pamiątkowym kubkiem, a to, co uszykowały rogoźnickie gaździny – kojarzyć się mogło tylko z łopuszniańskim konkursem potraw. Ponieważ Rogoźnik leży przy ścieżce rowerowej ku słowackiej granicy – dołączyło do poetyckiej Watry i paru rowerzystów.

Dłuższa przerwa w tego rodzaju spotkaniach tak zaostrzyła apetyty na poezję i ciekawość tego, co u kogo słychać, że dla niektórych plenerowa impreza przeciągnęła się na następny dzień.

(asz)

 

 

 

 

 

 

Anna Szopińska 05.07.2020
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

Zobacz również