PILNE
Kamery live
prognoza pogody

Poseł Edward Siarka o tarczy antykryzysowej: najpierw trzeba ratować miejsca pracy

21 kwietnia 2020 14:52
Wyciszenie Włącz dźwięk

Prezentujemy drugą część rozmowy z posłem Edwardem Siarką. Teraz – o tarczy antykryzysowej, możliwościach budżetu państwa, problemach przedsiębiorców i konieczności samoograniczeń.

– Ze środowiska przedsiębiorców napłynęły pytania dotyczące tarczy antykryzysowej. Ale zanim do nich przejdę, zapytam o konkretny przypadek tarczy 2.0. Parlamentarzyści otrzymali ponoć bardzo obszerny, prawie 20—stronicowy materiał – był to cały zestaw proponowanych rozwiązań, zmieniający ponad 60 istniejących ustaw. Ile miał Pan czasu, żeby się z tym ogromnym materiałem zapoznać? I czy – w tych turach głosowania nad tarczą – zdarzyło się Panu głosować zgodnie z jakąś sugestią opozycji?

– Informacja o tym, że zmienialiśmy ok. 60 ustaw towarzyszących tarczy 2.0 jest o tyle nieistotna, że dotyczy często prostych rzeczy, związanych np. z przesunięciem terminów uprawnień do kierowania pojazdami, uprawnień do wydawania decyzji administracyjnych, przesunięciem terminów sprawozdawczych itd. Ja rozumiem, że niektórzy mogą pytać, po co jest to zmieniane, po co akurat w tej sytuacji to robimy, natomiast pewne kwestie sprawozdawcze, które tam są dopisane np. do zebrań walnych – począwszy od banków spółdzielczych, przez różne organizacje, skończywszy na prawie łowieckim – muszą być uregulowane, bo za chwilę Urząd Skarbowy będzie się od tych organizacji, instytucjo domagał sprawozdań, których w ustawowym terminie nie można wykonać, bo nie można zwołać zebrania walnego, na które często przychodzi 100 – 200 osób. Według mnie nie taka jest istota uchwalonych teraz przepisów. Istotą jest, że pomoc mogą uzyskać przedsiębiorstwa zatrudniające do 49 osób, że również dajemy możliwość obniżenia ZUS-u dla tych przedsiębiorców, że przedłużamy płatności związane z zasiłkiem opiekuńczym i płatności związane z postojem małych przedsiębiorstw. Nie wszystko oczywiście znajdzie się w budżecie państwa, dlatego, że część środków, o których się mówi jako o przeznaczonych dla przedsiębiorców, nie są bezpośrednio związana z budżetem państwa, tylko z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, czy wprost z Narodowym Bankiem Polskim. Będą tworzone instytucje podpisujące umowy z przedsiębiorcą, pozwalające dofinansować małe firmy do 300 tys., średnie do miliona, a wielkie nawet do miliarda zł. Ale to będzie normalna, podpisywana z przedsiębiorcą umowa, określająca, na jakich warunkach on te środki otrzymuje, kiedy może się ubiegać o redukcję spłaty tej subwencji i przesunięcie spłat o pół roku, rok czy dwa lata. Tych pieniędzy bezpośrednio w budżecie nie ma. Jeżeli mówimy, że pomoc miałaby sięgać 300 miliardów, to proszę pamiętać, że budżet państwa wynosi w tej chwili 430 miliardów. To byłoby niemożliwe – chodzi o środki pozabudżetowe.

– Jak wyglądało konsultowanie tych zapisów z polską przedsiębiorczością? Pytam dlatego, że z tych właśnie kręgów dochodzą głosy, iż nawet ten 50-prcocentowy ZUS dla wielu firm, zwłaszcza małych, oznacza katastrofę.

– Pojawiają się kolejne pomysły, ale chodzi też o to, żebyśmy nie wylali dziecka z kąpielą, bo możemy uratować jedno czy drugie przedsiębiorstwo, ale załamie się budżet państwa i wtedy będzie jeszcze gorzej. Po prostu nie pozbieramy się z całej tej sytuacji. A budżet musi wypłacić emerytury, zapłacić nauczycielom, służbom. Musi utrzymać państwo. Służbę zdrowia przede wszystkim musi utrzymać. Wydaje mi się więc, że na dzisiaj taka propozycja, jaka została przyjęta, jest optymalna. Zapisy będą jeszcze zmieniane – tak, by w sytuacji, gdyby nadal utrzymywane były rygory w przemieszczaniu się z powodu przyrostu zakażeń i osób zmarłych, to, zgodnie z zapowiedziami, ZUS mógł być zniesiony na trzy miesiące. Myślę, że jeżeli połączymy ten 50-procentowy ZUS z inny działaniami i wsparciami, które są, to mamy pewne instrumenty – odsyłam tutaj do stron internetowych ZUS-u – pokazujące, jak można pomóc przedsiębiorcom. Ale też każdy powinien przemyśleć te działania. Bo czasem szybko podejmujemy jakąś decyzję, rezygnujemy z czegoś czy zawieszamy działalność, a może nie koniecznie trzeba tak robić. Trzeba wszystko przeanalizować, bo te decyzje będą miały skutki prawne na kolejne miesiące. Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, ma z reguły radcę prawnego lub osobę, która jest bardziej zorientowana w tych zmianach, śledzi je. Warto z takiej porady skorzystać, żebyśmy popełnili jakiegoś błędu.

– Ludzie, którzy wciąż słyszą o napiętym budżecie państwa, teraz pytają, skąd wezmą się te miliardy na kolejne edycje tarczy antykryzysowej.

– One nie biorą się bezpośrednio z budżetu. Nawet nie dokonujemy zmiany w budżecie. W tym roku akurat mieliśmy budżet zbilansowany – 400 miliardów po stronie dochodów i 400 po stronie wydatków. A teraz po prostu będziemy mieli deficyt budżetowy, choć trudno przesądzać, o jakiej skali. Chyba, że w drugim półroczu gospodarka tak odżyje, że będziemy w stanie to nadrobić. Ale wiemy, że w tym łańcuchu kryzysu w Europie, który i nas obejmuje, tak nie będzie. Skończymy to deficytem. W przeszłości przerabialiśmy to i w kolejnych latach będziemy musieli szukać środków na spłatę tego zadłużenia, które się pojawi. Natomiast jeśli dzisiaj nie pomożemy ludziom, jeśli nie uratujemy miejsc pracy, to wiemy z przeszłości, że odtworzenie zlikwidowanego miejsca pracy kosztuje znacznie więcej niż jego utrzymanie. Takie są nasze doświadczenia, z których musimy wyciągać wnioski. Trzeba ratować miejsca pracy. Może to, co powiem, jest niepopularne, ale część kosztów – chcąc zatrzymać pracownika – musi ponieść pracodawca. Pracownik też musi zrozumieć, że być może nie dostanie tej premii, którą dostawał, tylko podstawową wypłatę. No ale przetrwajmy te dwa czy trzy miesiące… Niestety, musimy teraz  zrezygnować ze swoich dotychczasowych przyzwyczajeń. Trzeba jednak pozostać w domu, ograniczyć kontakty – to jest dla naszego zdrowia. I pomagajcie tym, którzy są w trudnej sytuacji!

Proszę też o zrozumienie: to, że ja się zaraziłem, że ktoś się zaraził – nie jest winą. Po prostu – do końca nie wiemy, jak się zarażamy. Obwinianie się niczemu nie pomaga, a naprawdę prowadzi do traumatycznych przeżyć. Dbajmy o naszą służbę zdrowia. To jest ważne. Ona nie może być poszkodowana. Jeżeli będziemy mieć dużo osób zarażonych z kręgu służby zdrowia, to sami ucierpimy. Wzywając lekarza, mówmy szczerze, co nam dolega i zachowujmy się tak, żeby uniknąć dodatkowych zakażeń. Mam nadzieję, że za jakiś czas będziemy się mogli normalnie spotykać i rozmawiać.

– Zatem do zobaczenia w wirze spraw! Dziękujemy. Dużo zdrowia.

(asz)

 

 

 

Anna Szopińska 21.04.2020
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

Zobacz również