Kamery live
prognoza pogody

80 lat po zamordowaniu „Mocarnego” przez Gestapo – uroczystości w Ludźmierzu

10 grudnia 2023 22:05

LUDŹMIERZ. W 2017 roku odsłonięty został granitowy obelisk przy murze ludźmierskiej bazyliki, upamiętniający postać niezłomnego partyzanta, który zginął okrutną śmiercią z rąk Gestapo. Teraz duża uroczystość upamiętniła 80. rocznicę śmierci Władysława Borzęckiego ps. Mocarny.

80 lat po zamordowaniu „Mocarnego” przez  Gestapo – uroczystości w Ludźmierzu

Koncelebrowanej Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej, w intencji ofiar hitlerowskiego terroru, przewodniczył wieloletni proboszcz rodzimej parafii św. Jana Pawła II w Wadowicach – ks. infułat Jakub Gil. W homilii nawiązywał on do mrocznych lat okupacji, przeciwstawiając postawy wierności i zdrady, bojaźni i odwagi. Z wojennej historii  Władysław Borzęcki wyrasta bowiem na postać heroiczną,  tragicznego bohatera podhalańskiej walki z okupantem i narodową zdradą.

Zorganizowanym przez Sanktuarium i rodzinę Borzęckich obchodom 80. rocznicy jego zamordowania i przerażającego widowiska, jakie w pobliżu świątyni urządziło Gestapo, by zastraszyć miejscową ludność, nadawała rangi obecność przedstawicieli wojsk lądowych. Przybyła z Limanowej liczna reprezentacja 114 batalionu lekkiej piechoty 11 Małopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej, pod przewodnictwem pod przewodnictwem kapitana Jana Jastrzębskiego z 21 Brygady Strzelców Podhalańskich, zaciągnęła honorową wartę w kilku miejscach pamięci na terenie Ludźmierza. Stawiły się poczty sztandarowe szkół podstawowych z Rogoźnika, Pyzówki, Waksmundu, Ludźmierza, Krauszowa i Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolnicznego z Nowego Targu, także Ochotniczej Straży Pożarnej i Grupy Rekonstrukcji Historycznych „Błyskawica”. Przed obeliskiem hołd partyzanckiemu bohaterowi oddały władze nowotarskiej gminy, władze miasta oraz obu powiatów, Grupa Mieszkańców PAMIĘĆ, posłanka Barbara Bartuś i b. posłanka Anna Paluch. Krakowski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej reprezentował dr Maciej Korkuć. Pojawił się i Zbigniew Sikora – autor książki „Krwawy ślad. Nieznani bohaterowie Podhala”.

Przy składaniu wiązanek i paleniu zniczy krewny „Mocarnego”, Michał Borzęcki, zaintonował rzewną góralską śpiewkę „Hej, byli chłopcy, byli…”. Rodzina wraz z terytorialsami i uczestnikami obchodów udała się też na cmentarz, by uczcić niezłomnego partyzanta przy jego grobie.

Władysław Borzęcki „Mocarny” z Ludźmierza był konspiratorem miejscowej siatki oddziału Bolesława Duszy „Szaroty” z Odrowąża Podhalańskiego. Okrutną śmiercią z rąk Gestapo zginął w rodzinnej wsi 8. grudnia 1943 r., jako jedna z ok. 100 ofiar krwawego odwetu hitlerowców na Podhalanach z rejonu Nowego Targu, Zakopanego, Ludźmierza, Raby Wyżnej, którzy w konspiracyjnej walce postanowili się sprzeciwić hańbie Goralenvolku, okupantom i zdrajcom.

Zawiązana na przełomie 1942 i’43 roku organizacja powiązana ze strukturami „Miecza i Pługa”, przez kilka miesięcy swojej działalności wykonała ok. 20 wyroków na konfidentach. Sama jednak padła ofiarą kilku zdrajców, którzy przeniknęli w jej szeregi. Dowódca zginął już z początkiem października 1943 r., podczas obławy i starcia z niemiecką żandarmerią, w Białym Dunajcu. Do tej pory nie wiadomo, gdzie ukryto jego ciało.

Czterej ludźmierzanie z grupy kierowanej przez Władysława Borzęckiego zostali aresztowani końcem listopada. Po nieludzkich przesłuchaniach w krakowskim więzieniu Montelupich i w zakopiańskim „Palace” – kierownika grupy i Józefa Szczęcha Gestapo w obstawie plutonu żandarmerii 8. grudnia przywiozło saniami do Ludźmierza, by wskazali miejsce ukrycia ciała zlikwidowanego konfidenta Siutego. Mężczyzn ze wsi Niemcy zmusili do przekopywania pól w poszukiwaniu zwłok. Znalezione – przeniesiono pod kościół i spędzono tam resztę ludźmierzan, w tym kobiety i dzieci, by przypatrzyli się egzekucji.

Władysław Borzęcki – zmaltretowany wcześniejszym śledztwem – leżał w śniegu, przy 15-stopniowym mrozie. Nie wydawszy nikogo, został powieszony na lipie przy kościele, z zakazem pochowania nim minie sześć godzin. W rzeczywistości wisiał sześć dni, nim proboszcz nie uprosił Niemców, by zgodzili się na pochówek w obawie przed epidemią. Ponoć wiszące ciało, codzienne odwracane przez egzekutorów tyłem do kościoła, co noc zwracało się znowu twarzą do świątyni.

(asz)

 

 

Anna Szopińska 10.12.2023
Komentarze

Napisz komentarz

Komentarze muszą najpierw zostać zaakceptowane przez administratora. Redakcja nowytarg24.tv nie odpowiada za treść komentarzy internautów.

Zobacz również